Friday, 25 July 2014

A mnie się marzy święty spokój…

Ktoś kiedyś powiedział, że lepsza najgorsza wiadomość niż żadna. Odkąd pamiętam zawsze zgadzałam się z tym zdaniem. Jednak ostatnimi czasy zaczęłam niechcący (  a właściwie z powodu coraz to dłuższych wieczorów) oglądać polskie wiadomości. I o spokoju mogę teraz zapomnieć…

Mieszkając na emigracji człowiek jak najdalej ucieka od polityki. No właściwie nawet nie ucieka a jakoś tak się dzieje, że rzadko się spotykają. Z jednej strony język nie jest na tyle biegły, by czytać irlandzkie dzienniki, z drugiej za mało czasu, by oglądać polską telewizję.  I wówczas nastaje taki błogi spokój. Jest się zawieszonym niejako pomiędzy dwoma krajami, politycznie nie utożsamiając się z żadnym z nich. Taka sytuacja wydawać by się mogła idealną, jednak wcale tak nie jest. Jako istoty stadne, lubimy wiedzieć co w trawie piszczy. Pozostaje więc albo nauczyć się dobrze angielskiego, albo zamontować na dachu wielki satelitarny talerz. Ja niestety zamontowałam..

Zamontowałam i czasem tego żałuję. Zdałam sobie bowiem sprawę jak bardzo zmienił się rodzaj wiadomości płynących ze srebrnego ekranu (pamiętajcie: złotym ekranem zawsze będzie kino!). Śledząc jakikolwiek program informacyjny w przeciągu tych trzydziestu minut jedyną informacją jaką się dostaje jest ta, że w rządzie polskim źle się dzieje. I codziennie jest to samo. Zmieniają się tylko bohaterowie tych złych wydarzeń. Już coraz mniej wiadomości pozytywnych. A gdzie się podziały te newsy o narodzonych siedmioraczkach, czy szczęśliwej wygranej w totka? 

Niestety wniosek jest okropny: wiadomości z ojczyzny są smutne. I czemu tak jest? Czy naprawdę nic dobrego się nie dzieje? A może reporterzy już na tyle zgorzkniali, że widzą tylko świat w czarnych kolorach? A może po prostu smutne wiadomości są dla przeciętnego widza bardziej interesujące? Jeśli tak to ja wysiadam z tego pociągu „ smutne wiadomości” i zapraszam wszystkich na wesołe, publiczne spalenie talerza satelitarnego. I to wcale nie tak, że uciekam od problemów. Po prostu znów marzy mi się święty spokój i chyba zaczynam wierzyć, że żadna wiadomość to dobra wiadomość. 

P.S A z dobrych wiadomości to taka, że już za dwa miesiące ŚWIĘTA!!