Saturday, 20 December 2014

Krakowskie kebaby

Są takie miejsca w Polsce, które pewnie każdy Polak widział, a które zapewne turysta zagraniczny zobaczy. Jeśli jakiś Irlandczyk właśnie planuje wakacje i ma ochotę na coś naprawdę innego niż wyspiarski krajobraz polecam te oto miasta…

Kraków. Przewodniki piszą, że był stolicą polski, że ma ładny zamek i takie tam. A ja muszę napisać, że urzekło mnie to miasto przede wszystkim niesamowitą atmosferą i najlepszymi kebabami pod słońcem. Kraków ma dwie twarze. W dzień jest kolebką sztuki. Na każdym rogu spotkamy ulicznego grajka; czy to gitarzystę czy to skrzypka. Studenci  w parku okupują ławki czytając książki. 

Jakoś tak się robi magicznie. Nocą miasto przyjmuje zupełnie inne oblicze. Przede wszystkim na uwagę zasługują kluby nocne. Jest ich chyba milion i każdy, nawet najbardziej wybredny koneser znajdzie coś dla siebie. A gdy o trzeciej czy czwartej nad ranem dopadnie zmęczenie można zawsze się udać do wiecznie chyba otwartych budek z kebabami. Najlepiej smakują o wschodzie słońca…

Zakopane. Ach te góry i jeziora. Nie ma to jak po parogodzinnej wędrówce zasiąść na szczycie i wreszcie zjeść przygotowaną rano kanapkę. Są takie miejsca w tatrach, gdzie się można zapomnieć. Z których nie chce się wracać. No chyba, że zmusi nas do tego głodny niedźwiedź albo koniec urlopu. A kto leniwy niech zostanie na Krupówkach. 

Zasiądzie w karczmie z kuflem ciepłego piwa, przykryty niedźwiedzią skórką. Górale wesoło będą przygrywać na skrzypeczkach i można zabawić tak do rana. A najfajniejsze w tym zakopanym jest to, że w górach rzadko miewa się kaca.

Gdynia. To takie miasto, które w zasadzie do najpiękniejszych nie należy, ale coś mnie w nim urzekło. 

Zapewne fakt, że można godzinami wylegiwać się na piaszczystej plaży i robić nic! Nie trzeba nic zwiedzać, nigdzie łazić. Wystarczy kocyk i chęć na leniucha. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że od tygodniowego leżenia można mieć odleżyny. Wtedy na przykład można wstać i przejść się o zachodzie słońca po plaży. Nie ma tu wprawdzie krakowskich super kebabów, ale za to są przepyszne desery lodowe i pachnące cieplutkie gofry.

Dąbrowa Górnicza. To moje rodzinne miasto. Można tu wpaść na jeden dzień i zobaczyć na przykład najbrzydszy dworzec kolejowy na świecie, albo wschód słońca nad Hutą Katowice. 

Nie ma tu kebabów ani lodów. Są za to hipermarkety i stacje benzynowe. Najbardziej praktyczne miasto na świecie, w którym nie wiedzieć, czemu uchował się pomnik bohaterów armii czerwonej.

Myślę, że polska jest ciekawym krajem dla obcokrajowców. Różnorakość krajobrazu jest niesamowita. Po paru latach spędzonych w Irlandii zaczęłam niejako doceniać walory ojczyzny. Szkoda tylko, że tęsknie za tym, co mogę zobaczyć a nie za tym, co mogę przeżyć…, ale to już zupełnie inna historia.