Friday, 1 August 2014

Co by było gdyby…

Właśnie się dzisiaj zastanawiałam, jak wyglądałby świat bez muzyki? A właściwie raczej czy w ogóle byłoby możliwe, że ludzkość istniałaby bez dźwięków? Nie mam tu na myśli całego biznesu związanego z Mtv i tym podobnymi historiami. Chodzi mi raczej o to jaką rolę muzyka pełni w życiu każdego z nas i czy byłoby możliwe bez niej egzystować. I zaczęłam się zastanawiać jak to mogło się zacząć…czyli jak muzyka została odkryta przez człowieka, bo w to że istniała od zawsze wierzę bardzo mocno i wam też to radzę.

Wyobraźmy sobie świat z człowiekiem dopiero co stąpającym po ziemi. Idzie sobie taki małpoludem na polowanie i nasłuchuje….nasłuchuje gdzie to czai się mamut. I w tym nasłuchiwaniu, jeszcze nie zdając sobie oczywiście z tego sprawy słyszy właśnie pierwszą, prymitywną muzykę. To właśnie odgłos kopyt czy tam tego czym zakończone były mamuty, powtarzający się regularnie dźwięk, który powoli przeobraża się w rytm. A co robi jego baba czekająca z potomstwem we wiosce na powrót taty? Ano nasłuchuje odgłosów świadczących o jego rychłym powrocie i wtedy mimowolnie wyłapuje dźwięki ptaków ( może jakiś pra pra dzięciołów czy prababek jaskółek ). I w mojej nowej teorii, której narodzin jesteście świadkami to właśnie kobiety odkryły istnienie muzyki na świecie. No bo jakżeby chłop- wojownik pośród okrzyków towarzyszących zazwyczaj zdobywcom byłby w stanie wyłapać te wszystkie subtelne dźwięki, jakie można usłyszeć w otaczającym świecie. No ewentualnie mogłabym się zgodzić na to, że taki facet mógłby być odpowiedzialny za przywołanie do życia basów- grubych gardłowych dźwięków bez których jak wiemy współczesna muzyka nie mogłaby się obejść. Ale dość już tego wymyślania świata na nowo, bo jeszcze zacznę naprawdę w to wierzyć. Wróćmy do tematu, który już dawno wyleciał mi z głowy… już mam. Świat bez muzyki? Nie ma szans- na pewno ludzie byliby bardziej smutni i mniej wysportowani (no i ile to kilogramów można zrzucić w jeden piątkowy wieczór w dyskotekowych pląsach!) A poza tym jedno czego jestem na sto procent pewna to, że bez muzyki i romantycznych piosenek komunikacja miedzy-płciowa przechodziłaby poważny kryzys a i przyrost naturalny na pewno by na tym ucierpiał- no bo ile to dzieci zostało poczętych przy romantycznych utworach ( ja podobno powstałam przy Beatlesach- dziwiłabym się gdyby było inaczej, ha ha)

Wypada więc w końcu pokusić się o konsekwencję i odpowiedzieć na pytanie zadane na początku tego dziwnego felietonu- czy ludzkość istniałaby bez dźwięków? Odpowiedź jest bardzo prosta i wszystkim znana nawet bez czytania tych moich dzisiejszych wypocin- Nie ma na to szans!!!! Nawet w naszym oddychaniu jest dźwięk i rytm! A i nawet jak się patrzy za okno siedząc tu w Roscommon to łatwo usłyszeć tę deszczową melodię, której niebo nam ostatnio nie żałuje. A co do teorii, że to kobiety odkryły muzykę na świecie jeszcze kiedyś powrócę…a może ktoś ma bardziej kontrowersyjną teorię?