Saturday, 25 October 2014

Czego pragną kobiety?

Kiedyś powszechnie uważano, że by zadowolić kobietę wystarczy sprezentować jej kartę kredytową bez limitu. Jak łatwo zauważyć był to na pewno męski punkt widzenia. Obecnie kobiety przeszły wielką metamorfozę i już nikt nie powie, że babski świat zaczyna się w sklepie przechodzi przez kuchnię pełną garów a kończy na kanapie z dziećmi. Kobiety roku 2011 są bardziej wymagające i mniej cierpliwe. Zbliżają się „walentynki” więc radzę wszystkim facetom przeczytać ten felieton!

Postaram się pisać dość ogólnikowo, ponieważ kobiety sążne i niektóre dalece odbiegają od stereotypów. Mam tu na myśli babeczki lubiące sporty ekstremalne bądź zawzięte zakonnice. Sama nie należę do żadnej z tych grup, więc nie wypada mi ich reprezentować. Tak więc zejdźmy na ziemię i pomyślmy: czego tak naprawdę mogą pragnąć kobiety?

Po pierwsze na pewno pragną uwagi. Niby prosto i zwyczajnie to brzmi jednak w rzeczywistości jest z tym gorzej. Teoretycznie każdy facet dobrze o tym wie, a jak przychodzi co do czego to spławia pełną chęci do rozmowy kobietę zdawkowym „ tak kochanie”. Przeciętny mężczyzna z przystawionym do głowy pistoletem przyzna, że prawie zawsze udaje, że słucha tego co wybranka jego serca mu mruczy do ucha. I tu drodzy panowie nie myślcie sobie, że my kobiety jesteśmy głupie! Doskonale wiemy jak sprawa wygląda i prawda jest taka, że im więcej nas nie słuchacie tym więcej mamy do powiedzenia.

Po drugie kobiety potrzebują czasem pomocy. Ale pomocy bezinteresownej nie takiej na zawołanie. Za przykład weźmy tak popularne w obu krajach ziemniaki. Pomyślmy ile przeciętna rodzina zjada ich rocznie? Pewnie jakiś milion. I ktoś je musi poobierać i głównie obierają je właśnie kobiety. Więc jeśli następnym razem wrócicie do domu i w kuchni będzie krzątała się ona – kobieta zwana dalej obieraczką do ziemniaków- to może bez słowa zdejmijcie z niej to piętno. Chwilowa przyjaźń z ziemniakiem jeszcze nikogo nie zabiła a pewnie może uratować niejeden związek. 

To by było na tyle. Reszta, a pewnie lista jest jeszcze długa to osobiste przypadki każdej kobiety i powinny być dyskutowane w bardziej kameralnych niż prasa warunkach. Tak więc drodzy panowie w tym roku, czternastego lutego z i-podem na uszach obieracie ziemniaki. Oczywiście nie muszę przypominać, że w wazonie stoi bukiet pięknych czerwonych róż, dzieci na noc zaparkowane są u dziadków a w lodówce chłodzi się szampan.

A tak bardziej serio to chyba jedyne czego pragną kobiety to po prostu być kochane- ale o tym to zapewne  marzą wszystkie ziemskie istoty!

P.S. No i prawda wyszła na jaw! Po konsultacjach z moją rodziną okazało się, że w zeszłotygodniowym felietonie skłamałam: czerwony nocnik należał nie do mnie a do mojej siostry! Więc gdzie jest mój?