Monday, 1 September 2014

Wygrany, przegrany…czyli jak wygrać żeby nie przegrać.

Ostatnio zdarzyła mi się zabawna sytuacja. Moja kuzynka otworzyła zakupiona w polskim sklepie paczkę wafelków i znalazła w niej złożony, zafoliowany banknot stu złotowy. Oj jakaż to była radość. Niby niewiele a jednak wygrana zawsze bardzo cieszy. Na następny dzień udałyśmy się do wyżej wspomnianego sklepu i zakupiłyśmy kolejne paczki szczęśliwych wafelków. W domu okazało się, że w każdej z nich mieści się stówka. Gdy to zobaczył mój chłopiec już biegł do wyjścia z garścią pieniędzy by wykupić wszystkie wafelki ze sklepu. Jednak coś mnie natchnęło. Prawdopodobieństwo, że jedna osoba wygra aż cztery razy jest bardzo, ale to bardzo niewielkie. Usunęliśmy więc folie z banknotu i oczywiście okazało się, że to są sztuczne pieniądze a na ich odwrocie dumnie widnieje numer pod który należy wysłać sms-a. Śmiechy było co niemiara. Jednak faktem jest, że daliśmy się nabrać

Przypomniała mi się wtedy moja przygoda z przed lat. Dostałam wiadomość na telefon, że gdy odpowiem na największą liczbę pytań mogę coś wygrać. Nie myśląc wiele odsyłałam zaciekle wiadomości z odpowiedziami. Robiłam to tak ochoczo, gdyż pytania były niezwykle proste, więc musiałam coś wygrać. Jakież było moje zdziwienie gdy pod koniec miesiąca dostałam olbrzymi rachunek za telefon. No ale miałam rację; wygrałam. Wygrałam dziesięć darmowych minut, a że były to najdroższe minuty w historii telefonii komórkowej to już inna historia.

Jednak te historie nie nauczyły mnie zbyt wiele. Albo może inaczej. Nauczyły mnie tylko  jak nie dać się podejść w tych konkretnych przypadkach. Jednak jest tak, że firmy i przeróżne instytucje wciąż wymyślają nowe sposoby na wciągnięcie nas w grę. Bazując na naszej naiwności i niepohamowanej chęci wygrania kuszą darmochą kamuflując to ile tak naprawdę „ wygrana” będzie nas kosztować. Każdy z was pewnie mógłby się wypowiedzieć w tym temacie i dorzucić niejedną historię. Niby one są śmieszne i zabawne to jednak pokazują taki tragizm sytuacji. Mianowicie możemy uważać się za czujnych obywateli jednak i tak machina wygranych w końcu nas gdzieś dopadnie. Wypada zatem abyśmy bacznie uważali i tysiąc razy zastanowili się zanim znów wrzucimy monetę do automatu z napisem” gwarantowana wygrana”. Bo tak to już ten świat jest ułożony, że raczej nic za darmo się nie dostaje. I nawet gdy na kawie jest napisane : „50% extra free” to i tak musimy za nią zapłacić, bo jakoś nie można wziąć tylko tej części co jest za darmo.

Tak więc w tym tygodniu bądźcie czujni. Okazja wprawdzie czai się za rogiem tylko, że nie tak do końca to my jesteśmy wygranymi.

P.S A jak wygrać, żeby nie przegrać? Chyba po prostu nie grać.