Wednesday, 22 October 2014

Witaj szkoło!

Jak to się mówi: to co, dobre szybko się kończy. I tak to wakacje się skończyły i rzesze maluchów i tych starszych wyległy na ulicę by podreptać do szkoły. Z mojego doświadczenia wiem, że swego czasu nie doceniałam tej dwumiesięcznej przerwy. Już pod koniec sierpnia nie mogłam doczekać się nowego roku szkolnego. Oj bardzo byłam naiwna. Obecnie dysponując czterema tygodniami wolnego w roku, niewiele można zdziałać. No ale tak to jest jak się jest młodym.

Dla każdego ucznia nowy rok szkolny to jak nowy rok kalendarzowy. Nie wiem jak jest teraz ale za moich szkolnych czasów był to przede wszystkim okres postanowień. Będę się dobrze uczyć, zapiszę się na dodatkowe zajęcia, nie zapomnę stroju na w-f, przestane obgadywać koleżanki i nie będę już podrabiać podpisów rodziców. Oczywiście w tych postanowieniach trwałam jakiś miesiąc i potem wszystko już było po staremu. 

Bardzo często zdarza mi się wspominać szkołę. A co najdziwniejsze to fakt, że najbardziej pamiętam tych okropnych nauczycieli. Tych przez których moje szkolne życie ( wtedy tak uważałam) było koszmarem. Pamiętam doskonale panią od geografii, która rzekomo się na mnie uwzięła i pytała na każdej lekcji a ja nie wiedzieć czemu wciąż byłam nieprzygotowana. No teraz znam powód: robiłam na złość jej i całemu światu i nie wkuwałam rozmiarów kontynentów i miejsc wydobycia żelaza. Jeszcze jedna osoba z czasów szkolnych utkwiła w mej pamięci; profesor od fizyki. Był dziwny, chyba nie do końca normalny ale traktował mnie jak swoją wnuczkę i po szkole zabierał na wycieczki rowerowe. A czasem nawet zwalniał mnie z lekcji. Bardzo chciał uchodzić za profesora, który jest cool, więc często się ośmieszał. Ubierał się niestosownie do podstarzałego wieku i udawał, że słucha młodzieżowej muzyki. Ach to były dobre czasy.

Fajnie by było znów wrócić do szkoły, choć z filmów wiemy, że to się nie sprawdza. Jesteśmy teraz skażeni życiowym doświadczeniem i niby dorośli. Można stać by nas było na odrobinę szaleństwa ale jednak nie da się cofnąć czasu i znów być głupim, młodym szczeniakiem. Więc apeluję do tych jeszcze się uczących: szkoła to najfajniejszy okres życia człowieka. A te wszystkie problemy, nieodrobione lekcje i zapomniane kapcie na zmianę z biegiem czasu stają się drobiazgami. No ale kto będzie słuchał rad jakiejś tam wapniaczki. Tak jak i ja w tym wieku nie słuchałam starszych tak i młodzi teraz niby słuchają a i tak robią swoje. W każdym bądź razie głowy do góry, plecaki w łapy a tak na pocieszenie dodam, że już za dziewięć miesięcy kolejne wakacje!