Monday, 1 September 2014

Dzień ojca!

Kilka tygodni temu, czy to w Irlandii czy to w Polsce obchodziliśmy dzień ojca. Pisze o tym dopiero teraz, bo wstyd się przyznać, ale jakoś mi to wypadło z głowy.

 Nie wiem skąd wywodzi się to święto, i nawet nie chce mi się szukać odpowiedzi w skarbnicy wiedzy jaką jest niewątpliwie  Internet. Myślę, że dzień ojca powstał jako odzew na widniejący wcześniej w kalendarzu dzień matki. Szkoda, że nie istnieje coś takiego jak „dzień rodziców” – byłoby wtedy zapewne dużo łatwiej, ale pewnie wszystko przed nami. Czas jednak wrócić do tematu i zastanowić się, kim jest w dzisiejszych czasach ojciec?

Najpierw obalmy najstarszy stereotyp. Ojciec jest głową rodziny a matka szyją- trochę prawda i trochę nieprawda. Obecnie na świecie panuje model rodziny, w którym oboje rodzice pracują i na zasadzie partnerstwa ( dla pokoju!) wszelkie decyzje podejmują wspólnie. Myślę więc, że pora zmienić to stereotypowe powiedzenie i nazwać raczej głową rodziców a szyją mogą być ewentualnie dzieci lub w skrajnych przypadkach jakaś natrętna teściowa.

Kim zatem jest ojciec skoro z pozycji dowodzącego zdegradowany został do pozycji współgracza? Ano tak to jest, że w związku zwanym dalej małżeństwem potrzebna jest osoba, która w każdej sytuacji zachowa zdrowe podejście do sprawy. Mówiąc zdrowe mam na myśli rozumne, bez zbędnych emocji i niepotrzebnych dyrdymałów. I tak to wynika z naszej ludzkiej natury, że te cechy przejawiają zazwyczaj mężczyźni. Kobiety skłonne są do panikowania i robienia z byle sprawy wielkiej sprawy. Tak więc na zasadzie rodzicielskiego kontrastu wszystko sobie pięknie współgra. 

Jak więc ten współczesny mąż spełnia się w roli ojca? Ha moim zdaniem rola ojca przeskoczyła rolę matki. Już wyjaśniam o co chodzi. Ojciec wskoczył niejako na piedestał i w hierarchii rodzicielskiej zaczął zajmować pierwszą pozycję. Dzieje się tak za sprawą przejmowania niektórych matczynych obowiązków. Kiedy na przykład młodzi rodzice opowiadają jak to matka kąpała wczoraj dziecko- nic wielkiego się nie dzieje, przecież to takie naturalne. Jednak kiedy dumny ojciec opowiada ze szczegółami jak kąpał malucha- urasta wtedy do rangi bohatera. I tak dalej i tak dalej przykłady można mnożyć w nieskończoność. Faktem jednak jest, że ojcostwo dzisiejszych czasów zyskało na znaczeniu. Tata to już nie jest ten co rozpala ognisko i taszczy mamuta na obiad. Tata to ten co przewinie, wykąpie, zagra w piłkę i czasem też pokrzyczy. No i przede wszystkim tata – to mężczyzna w domu, a dom bez chłopa to jak Roscommon bez zamku. 

Składam, więc wszystkim ojcom spóźnione najlepsze życzenia. Do mojego taty już dzwoniłam ( lepiej późno niż wcale!) i kiedy składałam mu życzenia przerwał mi szybkim dziękuje i zaczął półgodzinny monolog na temat historii wydobycia srebra w Polsce. Taki to już jest ten mój Kaziu i chyba właśnie za to go tak kocham…